#cukrzycawszkole #dzieckozcukrzycąwszkole #cukrzyca #diabetyk #cukrzyk #blogocukrzycy #cukrzycablog

Dziecko z cukrzycą w szkole

4/20/2015Weronika

Szkoła jest ważnym okresem w życiu każdego człowieka - tam nie tylko się uczymy, ale tworzymy też pierwsze relacje z innymi, budujemy pierwsze przyjaźnie. Również rozwijamy swoje talenty i zainteresowania, odkrywamy siebie samych.

Dziecko z cukrzycą w szkole ma trochę trudniej niż jego/jej rówieśnicy. Dodatkowe obowiązki związane z chorobą, męczące skoki i spadki cukrów spowodowane m.in. stresem na klasówce czy brakiem czasu na zjedzenie drugiego śniadania, pojawienie się poczucia "inności" lub brak tolerancji ze strony kolegów/koleżanek...i wiele innych problemów dotyka małych diabetyków. 

Na Studium Pedagogicznym wielokrotnie miałam poruszany temat dzieci niepełnosprawnych (pod różnym względem) w szkole - jak powinna wyglądać opieka nad takim dzieckiem, jak rozmawiać z klasą, rodzicami, nauczycielami. Jest to bardzo trudne zagadnienie dla każdej ze stron. Niestety do tej pory zdarzają się wręcz skrajne przypadki braku akceptacji przez środowisko szkolne dzieci chorych.

Ja sama byłam spokojnym, zamkniętym w sobie dzieckiem, miałam raczej trudności w nawiązywaniu przyjaźni. Pamiętam, że klasa uważała mnie za kogoś dziwnego. Jedynym atutem jaki dostrzegali były moje wyróżniające się zdolności plastyczne. Dużo czasu spędzałam z rodzicami, mniej z rówieśnikami - nie chodziłam na nocowania, nie jeździłam na wszystkie szkolne wycieczki, a jeżeli już to z mamą. Rodzice bali się o mnie na każdym kroku. Urodzinowe szaleństwo klasowe kończyło się hiperglikemią po rzucaniu się na słodycze, gdy chciałam być taka jak reszta dzieciaków. Bardzo trudno mi było pogodzić się z tym, że mam cukrzycę.


Nie zawsze mogłam liczyć na wychowawców/nauczycieli w kwestii hipo czy hiper glikemii, mimo bardzo dobrego poinformowania ich o mojej chorobie ze strony moich rodziców. Kiedyś na wycieczce do muzeum bardzo źle się poczułam i zrobiłam badanie - miałam coś około 30. Byłam na tyle ogarnięta, że sama zadzwoniłam do mamy i wszystko powiedziałam, bo wychowawczyni nie wiedziała co robić. Ja tam sobie piłam soczek ;D

Moja mama wydarła się na nią przez telefon, że powinna natychmiast wzywać karetkę. Na szczęście sama szybko po mnie przyjechała i wszystko dobrze się skończyło (nie straciłam przytomności).

Pamiętam nawet sytuację hipoglikemiczną z zerówki gdy pani zaczęła nam opowiadać o duchach i ja ze strachu nie zjadłam kanapki, na którą mama podała już rano insulinę penem. Podobno miałam bardzo niski wynik, ale sama jakoś doszłam do domu i musiałam tłumaczyć mamie o strasznej pani :P

Wielkim wydarzeniem dla mnie było podłączenie pierwszej pompy w 6 klasie - pamiętam, że rysowałam szkice w notesach jak ona wygląda, chwaliłam się innym dzieciakom, że mam taki sprzęt - wtedy cukrzyca nie wydawała się taka straszna.

Oprócz cukrzycy, w okresie podstawówki miałam poważne problemy ze skórą dłoni (m.in. z powodu alergii) i musiałam używać bardzo silnych maści, a do tego nosić bawełniane rękawiczki. Pamiętam do tej pory starsze dziewczyny w szkole, które śmiały się, że jestem "trędowata". Bardzo przez to cierpiałam i wstydziłam się siebie samej.

Czasem przykre doświadczenia pozwalają później rozwinąć uczucie empatii, mimo że nie są dla nas najlepszymi wspomnieniami. Jednak uważam, że takich wspomnień powinno być jak najmniej - powinniśmy edukować rodziców i nauczycieli o cukrzycy (również o innych chorobach) by dzieci nie czuły się w żaden sposób przez nią inne! Każdy z nas jest niepowtarzalną, niesamowitą osobą i choroby tego nikt nie zmieni :)

Weronika BlueSugarCube

You Might Also Like

0 komentarze | comments

Napisz do mnie