#cukrzyca #diabetyk #cukrzyk #sportzcukrzycą #wpinaczkazcukrzycą

Wspinaczka...z pompą?

6/30/2013BlueSugarCube



Dziś udało mi się pójść na ściankę wspinaczkową z moim chłopakiem (jestem na zdjęciu po prawej :D). Dawno mnie tam nie było, więc wiedziałam że nie będzie lekko. Ale lekki lęk wysokości, moja wrażliwa skóra i słaba kondycja nie wprawiały mnie w konsternację tak jak fakt zajmowania się moją koleżanką - a mianowicie pompą. Jak zwykle pałętała się gdzieś na wysokości moich bioder, a dren musiałam upchnąć do legginsów, bo wymyśliłam sobie, że przy wkłuciu w brzuch 110 cm nie robi różnicy. Niestety robi dużą..Ale nie w tym rzecz. Ze względu na sprzęt jaki trzeba na siebie założyć tzw. "uprząż" tj. specjalny pas do wspinaczki, jak można powiedzieć najprościej, moja wolność robienia wkłucia gdzie się żywnie podoba zostaje mocno ograniczona. Jak już wspominałam moje wkłucie na brzuchu nie było zbyt dobrym towarzyszem. Spytacie pewnie po co je tam zrobiłam skoro wybierałam się na wspinaczkę? Otóż nie wybierałam się.. A właściwie zdecydowałam dzień wcześniej, a wkłucie jeszcze dobre i szkoda by było urywać..Wkłucie w tak strategicznym miejscu nie pozwalało mi założyć pasa za wysoko, a zasady wspinaczki założyć go za nisko. Starałam się osiągnąć jakiś kompromis, ale cóż, nie było to łatwe. Także polecam inne miejsce, a po dłuższej analizie pośladek (którego praktycznie nie używam na miejsce wkłucia ze względu na zrosty po zastrzykach z insuliny z dzieciństwa), ponieważ przy tym sporcie na kolizje narażone są także ręka i udo, gdzie można zrobić wkłucie..ale nie na ściankę. Druga sprawa to odłączenie pompy na czas wspinaczki. Zasady zakazują posiadania przy sobie takich rzeczy jak np. komórka, która mogłaby kogoś uszkodzić spadając z większej wysokości. Oczywiście można mieć kieszenie na suwaki gdzie upchniemy pompę, albo klips (z którym właściwie się nie rozstaje),ale ten mały ciężarek mógłby utrudnić wchodzenie po ścianie, sprowadzić niepotrzebny stres, a przecież nie o to chodzi. Dlatego pompę wypinam i zakładam zatyczkę na wkłucie. Oczywiście, gdy schodzę na dół na odpoczynek albo asekurację drugiej osoby podpinam się znowu. Przyznaję - nie zawsze o tym pamiętam albo po prostu mi się nie chce w kółko robić tego samego - odpięcie-podpięcie, nie jest to jakaś udręka, ale zwykle to drobiazgi wprawiają człowieka w zdenerwowanie. Staram się puścić mały bolus aby jakoś się wspomóc przed rozłączeniem. Teoretycznie wspinaczka jest na liście sportów "niebezpiecznych" dla diabetyków...szczerze wydaje mi się, że trochę w drugą stronę. Można owszem zasłabnąć po nadmiernym wysiłku fizycznym, ale można też przesadzić z ostrożnością. Ile razy wypiłam energetyka czy coś zjadłam i pomyślałam "po co bolus jak tak tyram", okazywało się, że wynik wywindował mimo wszystko w górę,ponieważ wysiłek nie był do końca ciągły, regularny. Zawsze są dwie strony, mimo przeświadczenia, że wysiłek fizyczny jest przyczyną jedynie hipoglikemii, to trzeba być czujnym. Na szczęście nie jestem ideałem (nie chciałabym) i myślę o rarytasach jak taka sytuacja..Ale polecam się przemęczyć sportowo!

Weronika BlueSugarCube

You Might Also Like

0 komentarze | comments

Napisz do mnie | Write me