#cukrzyca #podróżowaniezcukrzycą

Podróż do Abu Dhabi

1/15/2018Weronika


Na początku grudnia odbyłam jedną z moich najdalszych jak do tej pory podróży - do Zjednoczonych Emiratów Arabskich!

Zostałam zaproszona do wzięcia udziału w szkoleniu ramach programu International Diabetes Federation (Międzynarodowa Federacja Diabetologiczna) Young Leaders in Diabetes (Młodzi Liderzy w Cukrzycy). Szkolenie zawsze jest przeprowadzane podczas największego kongresu diabetologicznego na świecie (co dwa lata), czyli IDF Congress (możecie przeczytać o ty wpis tutaj). Jak się już pewnie domyślacie kongres w tym roku odbył się w Abu Dhabi.

W tym rejonie świata jeszcze mnie nie było, więc musiałam się doinformować czego nie można przewozić (nie można m.in. wwozić wieprzowiny), jak się powinno ubierać (jako kobieta nie powinnam nosić ubrań, które pokazują dekolt czy nogi powyżej kolan, ale nie mam obowiązku zasłaniania włosów) itd. Oprócz oczywistych leków, osprzętu i dokumentów związanych z cukrzycą, wzięłam też leki na wszelkie problemy żołądkowe - w końcu jest tam inna flora bakteryjna. Wymioty czy biegunka mogą być bardzo problematyczne przy cukrzycy, więc lepiej być przygotowanym na taką ewentualność.






Lot do Abu Dhabi trwał 7 godzin (czasowo drugie miejsce na mojej liście lotów zaraz po podróży do USA), a różnica czasu między Centralną Europą a Emiratami wynosi +3 godziny (taka jest w Belgii i Polsce). Taka zmiana czasu nie stanowiła dla mnie dużego problemu (duży plus daje tutaj pompa insulinowa) i nie przechodziłam jet lag'u. Lot był naprawdę przyjemny (linie Etihad)! Czas umila osobisty monitor (wbudowany w siedzenie przed każdym pasażerem), na którym są do wyboru filmy, seriale, gry, a także możliwość podglądu widoku przez kamery zewnętrzne oraz mapy. Wszystkie posiłki, przekąski i napoje są podawane w cenie biletu (na pierwszym zdjęciu obiad w drodze do Abu Dhabi, na drugim śniadanie w drodze powrotnej).





By móc dostać się do Emiratów, trzeba przejść dodatkową kontrolę na lotnisku by otrzymać czasową wizę turystyczną (obywatele Polski i większości krajów Europy taką wizę bezpłatnie dostają na miejscu, mieszkańcy części krajów świata muszą ubiegać się o nią z wyprzedzeniem za opłatą 100$). W tym celu musimy przejść skanowanie oczu (na szczęście to nic strasznego - po prostu patrzy się w taki mały, czarny monitor) oraz kontrolę paszportową (trwało to dosłownie minutę ;)).

Na miejscu piłam tylko wodę butelkowaną, ale nie dochodziłam już do takiego ekstremum by myć nią zęby. Korzystałam z wody z kranu i nie miałam żadnych nieprzyjemności (oczywiście tylko płukałam nią usta, nie piłam). Jeżeli chodzi o jedzenie to w kuchni arabskiej znajdziecie m.in. wiele rodzajów duszonych w sosach mięs podawanych z ryżem (oprócz wspomnianej wieprzowiny), kiszonek i hummusów warzywnych czy bardzo słodkich deserów (np. daktyle w czekoladzie czy małe pączki w cukrowym sosie z sezamem). Charakter tej kuchni ukształtował się przede wszystkim przez uwarunkowania geograficzne i oczywiście kwestie religijne. Cieszę się, że miałam okazję spróbować czegoś nowego i na pewno jeszcze wrócę do dań tej kuchni :) Jeżeli chodzi o napoje alkoholowe, to można je zakupić w Emiratach, ale są bardzo drogie.


Podczas pobytu w Abu Dhabi mogliśmy zwiedzić miejscowe zabytki i atrakcje (niestety nie mieliśmy zbyt dużo czasu ze względu na szkolenie). To co mnie bardzo zachwyciło, to Meczet Szejka Zayeda! Myślę, że to jeden z najpiękniejszych obiektów architektury jakie widziałam. Meczet robi niesamowite wrażenie zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz. Pomieszczenia są niesamowicie nasycone różnego rodzaju bogatymi zdobieniami (są to przede wszystkim elementy florystyczne, ponieważ w islamie nie można przedstawiać postaci).

Przed wejściem do meczetu wszyscy podlegają kontroli (podobnej jak na lotnisku), a panie muszą ubrać się w specjalne, długie suknie z kapturem (również ciekawa część doświadczenia bycia w meczecie :)). Do tej pory byłam tylko w jednym meczecie podczas podróży po Tureckim Szlaku i był bardzo mały, ale także miał swój urok.








Większość architektury miasta nie robi tak dużego wrażenia, są to w większości bardzo proste i wręcz toporne budynki, ciężkie wizualnie. Oczywiście można znaleźć też tak imponujące widoki jak ten poniżej ;)  Interesującym widokiem były również sklepy, ze względu na arabskie tłumaczenia nazw (tutaj przykładowo widzicie oryginalne logo H&M i jego wersję arabską - wygląda prawdziwie malarsko :)).



W dniu powrotu byłam ciekawa czy kontrola na lotnisku w Abu Dhabi będzie się znacznie różniła od tej na lotnisku w Brukseli. Przy nadawaniu bagażu zapytano mnie czy potrzebuję wizy do Belgii XD Idąc do kontroli ponownie przechodzi się przez skanowanie oczu oraz tym razem skanowanie paszportu (gdy przylatuje się do Emiratów kontrola paszportu jest przeprowadzana przez osobę). Tuż przed prześwietlaniem bagażu podręcznego zorientowałam się, że mam ze sobą butelkę wody (chyba każdemu przynajmniej raz udało się z tym zagapić XD) i zgłosiłam to od razu, ale powiedzieli by ją włożyć do tego kontenerka z resztą rzeczy. Koniec końców mogłam sobie zabrać moją 0,5 l butelkę wody i nikt się mnie nie czepiał XD Przy okazji nie uwierzycie co znalazłam na lotnisku w strefie bezcłowej - nasze polskie krówki! <3



Myślę, że zdecydowanie do Abu Dhabi jeszcze wrócę, ale następnym razem koniecznie zwiedzę też Dubaj i wybiorę się na wycieczkę na pustynię (niestety nie miałam na to czasu). Zapraszam Was wkrótce na kolejny wpis o samym kongresie i szkoleniu na Młodego Lidera w Cukrzycy! :)


Weronika BlueSugarCube

You Might Also Like

0 komentarze | comments

Napisz do mnie