#cukrzyca #światowydzieńcukrzycy

Niebieskie Historie

11/14/2017Weronika


Światowy Dzień Cukrzycy wszystkie osoby z cukrzycą jednoczą się, dzielą się swoimi doświadczeniami i nawzajem się wspierają. Dlatego przedstawiam Wam dziś osobiste historie cukrzycowe, które zostały wybrane poprzez głosowanie w konkursie na Facebooku.


Weronika BlueSugarCube


Adam Maślanka

"Postanowiłem że podzielę się z Wami Cukiereczki moja historią. 
Był ost tydzień maja zeszłego roku... Czułem się fatalnie. Rozdrażnienie,pragnienie,i co chwila do toalety oddać co wypiłem... Jednak uparlem się że pojadę na ryby. Był piątek. Zajade do lekarza oddam krew i mocz i będzie luz... Kiedy powiedziałem lekarce jakie mam objawy skierowała mnie na glukometr. Wynik??? 670 cukru! Panika i szpital.. Po 5 godz przyjęto mnie na oddział diabetologi. Diagnoza? Cukrzyca typu 1! Wtedy moje życie zaczęło przybierać barwy szarości i czerni. Szok i niedowierzanie. Zdrowy chłopak lat 26,5 i taka choroba. Zły na wszytko,zbuntowany,dlaczego ja? Szarość wypełniła dni w szpitalu. Zero wsparcia od dziewczyny. Mama przyjechała z chorymi nogami 300 km aby mnie wspierać. Same problemy... Na sali leżał jeszcze Pan Roman lat ok 50 i pan Tadeusz lat 70 obaj z cukrzycą. Dużo mi pomogli kryli kiedy chciałem wyjść na papierosa. Opowiadali kawały podrywali pielęgniarki dzięki nim czerń i szarość bladła... Po tygodniu wyszedłem ze szpitala dokładnie 1 czerwca. Dzień dziecka idealny... Na prezent od mamy dostałem apidrę i lantusa paski do gluko i jeszcze parę fantów. Przeliczałem, pilnowałem itp. Miesiąc później miałem wypadek moje pierwsze auto skasowane cukier 230 z nerwów. W związku przestało mi się układać. Wakacje minęły rozstałem się. I zostałem. Sam. Ale tylko na chwilę. Dlaczego? Bo mam swoich kibiców którzy zawsze za mnie trzymają kciuki w tej swego rodzaju walce... Potem kolejny nieudany związek problem za problemem. Jeszcze parę innych problemów się nałożyło. Byłem na skraju sił i znów czarno w życiu! Jednak powiedziałem sam sobie. Musisz walczyć nie możesz zawieść swoich kibiców! Oni liczą na Ciebie kto ich rozbawi jak nie Ty! Fakt czarny kolor był ale zamazuje go i pojawia się zielony. Kolor nadziei wierzę że siw uda chodzę na siłownię basen jeżdżę na rowerze. Żyje bo innego wyjścia nie mam. Dodam że pracuje na kuchni jako kucharz. Nie jest to lekki zawód ale robię to co kocham. Moje życie się zmieniło na lepsze od tamtego czasu. Mimo że traktowałem cukrzycę jak wroga teraz się z nią przyjaźnię. Dlaczego? Bo będzie mi już towarzyszyła na zawsze. Teraz zaczynam dostrzegać kolory tęczy. Walcz i pokaż że Jesteś silny bo nie ma rzeczy której Noe da się zrobić. Mam nadzieję że zielone światło albo chociaż czerwone się pojawi(Tylko nie przechodź na tym drugim bo to kosztuje)."

Katarzyna Konwińska

"Moja historia zaczęła się w wakacje. Byłam mała, dużo piłam, ale było ciepło, więc wszyscy myśleli, że to normalne. Któregoś dnia rodzice zmierzyli mi poziom cukru we krwi. Było ponad 300. Od razu zostałam skierowana do szpitala. Diagnoza : cukrzyca typu 1. Miałam wtedy dokładnie 3 lata i miesiąc. Dlatego do dzisiaj tak dobrze pamiętam tą datę - 17 października. Zaakceptowałam cukrzycę, żyję już z nią 12 lat i traktuję ją jako część mojego "obowiązkowego" życia. Na początku byłam na penach, a od 10 lat jestem na pompie. A w tym roku stałam się szczęśliwym użytkownikiem libry. Jako trzylatek nauczyłam się cyfr i do dzisiaj jestem dobrą matematyczką, która wygrała nie jeden konkurs i nadal chce się rozwijać."

Agnieszka Załęska

"Historia jest taka: (może od początku)
W 2016 r zaczęłam prace jako opiekun medyczny w dps. Starsi, schorowani ludzie...z cukrzycą też.Jak ja nie lubiłam kuć im tych palców :( W wakacje chciałam zrobić córce 6 lat wyniki z moczu,bała się lekarzy( nigdy nie miała antybiotyku) więc chciałam zacząć od tego.Wyniki ok,tylko cukier w moczu 250! Skąd? Długa do lekarza,ten kazał zbadać na czczo z palca- wynik ok! Powtórzyliśmy wyniki znowu 250! Jeezu....z palca znowu ok! Zrobiłam wyniki w innym laboratorium.Wynik ok.I tak minęły wakacje :) Stwierdziliśmy że laboratorium coś pokręciło. Od września córka poszła do 1 klasy jako 6 latek. Super jej się spodobało.Październik,przygotowania do urodzin syna,tort do zrobienia,a moja Majusia, która od małego bardzo mało piła,ciągle chce pić! Ona niemożliwe! To jedziemy rano " na paluszka"- tak mówiłam na mierzenie cukru.Rano na czczo cukier 200! SZOK!!! JAK to?!lekarz powtarza 220!i już poleciało....Tort został,torby spakowane,dziecko w szoku,ja jeszcze większym!!! Skąd? Dlaczego? Taka chudzinka? Nie znałam ct1....W karetce na sygnale otrząsnęłam się! Jak nie ja to kto?!!! Kto pomoże mojemu dziecku? Trzeba się ogarnąć!!!! I szukać,czytać i uśmiechać...zanim dojechaliśmy na miejsce znalazłam grupy o ct1. Zapoznałam trochę chorobę, ogarnęłam się!!! Nie lubię lamentować! Moja bratowa pow.że pierwszy raz widziała mnie wtedy bezradną!!!! I minął rok! Moja bojąca się lekarzy córka w szpitalu zrobiła się twardzielką! Sama zastrzyki, badania, matko jakie to mądre dziecko! Dajemy rade :)"

Malwina Rycka Johannsen

"Historia mojej córeczki cukiereczka. Zaczęło się w styczniu tego roku - Milenka miesiąc wcześniej skończyła swoje pierwsze urodzinki... zaczęło się dziać z nią coś złego... duże pragnienie, troszkę schudła. Nie wiem dlaczego do głowy samo wpadło mi "CUKRZYCA" !! Po poradzie lekarskiej sprawdziliśmy poziom cukru na czczo....470 - diagnoza oczywista cukrzycą typu 1, w sekundzie zawalił się dla mnie cały świat - moja kochana, jedyna córeczka ma tylko roczek i taka okropna choroba. Od 4 miesięcy jesteśmy na pompie, cukry ok, Milenka mimo choroby jest bardzo wesoła, wymiana wkłuć bez najmniejszego grymasu na twarzy, a ja pełna nadziei w rozwój medycyny patrzę w przyszłość."

Karolina Słodka Słodka

"Wszystko zaczęło się 30 września 2009 roku. Pod koniec wakacji w sierpniu zaczęłam strasznie dużo pić. Zaniepokoiło to moją mamę, bo zaczęłam wstawać w nocy i wypijać 2 czajniki wody! Dlatego tego owego dnia wzięła mnie na badania do przychodni, pobrali mi krew i zdążyłam jeszcze na 2 lekcje w szkole. Po południu pani doktor z przychodni dzwoni do mojej mamy i mówi, że wyniki są złe i już zajęłam nam miejsce w Centrum zdrowia dziecka i tam mamy jak najszybciej się pojawić. Pamiętam, że po przyjechaniu na miejsce pojawiliśmy się na izbie tam mnie zbadali i zabrali karetką na odziała diabetologi. Później położyli mnie na sale założyli wenlfrony z jednej strony kroplówka z drugiej jakaś maszyna. Tak, pamiętam, że byłam strasznie przestraszona. Od następnego dnia zaczęły się szkolenia dla mnie i mojej mamy na nich wszystkiego się dowiedziałyśmy: Co to jest cukrzyca typu 1? Jak żyć z tą chorobą itd. W szpitalu byłam 3 tygodnie wspominam ten okres nawet dobrze wszyscy byli mili, pomagali, uczyli jak z tym żyć i wspierali :) Od tego dnia minęło 8 lat. Jak na razie mam się dobrze nie mam żadnych powikłań przyjmuję tylko insulinę i od 7 jestem na pompie. Teraz czeka mnie wyzwanie wyjazd na praktyki zagraniczne na miesiąc do Hiszpanii mam nadzieję, że podołam i udowodnię że z cukrzycą też można ;)"

You Might Also Like

0 komentarze | comments

Napisz do mnie