#cukrzyca #20latzcukrzycą #życiezcukrzycą #cukrzycatypu1 #blogocukrzycy #urodzinycukrzycy #stażzcukrzycą

20 lat z cukrzycą

2/09/2015BlueSugarCube

Moja cukrzyca kończy dziś 20 lat !

Cukrzyca jest w moim życiu praktycznie od zawsze - zachorowałam gdy miałam 4 latka, więc nie bardzo pamiętam jak wygląda funkcjonowanie bez tej choroby.



Moja cukrzyca pamięta czasy insulinówek; glukometrów, które mierzyły cukier aż 60 sekund i wręcz identycznych posiłków codziennie.



W ciągu tych 20 lat zmieniło się naprawdę bardzo wiele - wiem, że na osobach, ktore chorują od niedawna pompy insulinowe i super szybkie glukometry mogą nie robić wrażenia (raczej wszyscy nastawiają się na przełomowe odkrycia prowadzące do wyleczenia), jednak dla mnie to zupełnie inna historia.



Mam bolesne wspomnienia ze szpitala (mimo tak młodego wieku zawsze coś zostaje w glowie), wiem że nienawidziłam zastrzyków z insulinówek i do penów też nie mogłam się przyzwyczaić. Po prostu tego nie lubiłam - bo które dziecko lubi takie rzeczy ?



Pierwszą pompę miałam w 6 klasie podstawówki (12 lat), wkłucia na początku mnie przerażały, jednak z czasem się do nich przekonałam. Słodziaki o krótkim stażu nie wiedzą o tym jak wyglądały wkłucia te naście lat temu. Były to tzw. "motylki", które miały takie charakterystyczne skrzydełka. Nie były one tak przyjemne w użytkowaniu jak dzisiejsze wkłucia - niewygodne i trzeba było je zaklejać wielkim plastem (trochę tak jak wenflon). Strzelacz był wielki i długi, a samo zakładanie wkłucia raczej bolesne (na pewno bardziej niż dziś). Sprawa zatyczki była komiczna - dren rozłączał się w pewnym momencie jego długości, blisko wkłucia i taki ok. 5 centymetrowy kawałek kabelka dyndał sobie przy naszej skórze. Później do elementu łącznikowego wkładało się kawałek wyprofilowanego kałczuku (zatyczka). Pamiętam, że takie wkłucie bardzo zwracało uwagę innych dzieci i pytały ciągle "co ty tutaj masz?"



Pamiętam jak przechodziłam przez prawie wszystkie modele pomp Medtronic, od tych które w Polsce pojawiły się jako pierwsze - niestety różnie bywało z tymi na początku, alarmy i różne inne dziwne historie. Raz z jednej wypadła mi śrubka, okazało się że w Polsce nie ma czegoś takiego jak serwis pomp i moja poleciała do Stanów...by wkręcili jej śrubkę. Ja dostałam pompę zastępczą na ten czas.



Kiedyś nie było gadżetów dla diabetyków - nie było ładnych opakowań, naklejek itd. Wszystko miałam obklejone małymi prostokącikami taśmy malarskiej, a na nich widniały podpisy Weronika Kowalska. 



Nie było bajeranckich smakowych glukoz, tylko cukier, cukier, cukier. Żeby było mi trochę raźniej rodzice kupowali mi na hipo taki cukier "poker" - czyli kostki w kształcie 4 kolorów kart (trefl, karo, kier, pik). Można je kupić do tej pory w marketach ;)


Teraz mam 24 lata i myślę, że mimo wszystko cukrzyca przyniosła mi wiele dobrego.
Ta choroba uczy trochę samodyscypliny, trochę empatii, trochę pokory, trochę wytrzymałości...Czasem musimy przechodzić przez różne bolesne doświadczenia z nią związane, ale zawsze wynika z tego coś dobrego dla nas, mimo że wcale tak nie myślimy na początku.


Z czasem nabrałam dystansu do wszystkich nowinek na temat wyleczenia cukrzycy - wolę być nastawiona, że spędzę już nią całe życie, niż się rozczarować. Nie mówię, że nigdy czegoś nie wynajdą, ale po prostu może to jeszcze trochę potrwać. Lepiej się z cukrzycą zaprzyjaźnić niż z nią walczyć, jest to trudne, ale możliwe :) Cukrzyca w każdym czasie może też przynieść depresję - sama o tym wiem - nie ważne ile chorujemy. Jest to ta druga strona choroby, gdzie już nie chodzi o ból fizyczny, ale o psychiczny Cukrzyca zdecydowanie przynosi nam wiele emocji. Wpis



Jeździłam na kolonie dla diabetyków - to był niezapomniany czas :) W gronie ludzi, którzy wiedzą o co chodzi; robiliśmy wszystko to co robi zdrowy człowiek - chodziliśmy na wycieczki po górach, bawiliśmy się, tańczyliśmy na dyskotekach, jedliśmy smakołyki ;)



Brałam udział w słodkich konkursach i dzięki wygraniu jednego z nich miałam szansę pojechać do Stanów Zjednoczonych na konferencję dla diabetyków :) Wpis


Nie było dla mnie barier z cukrzycą i nadal nie ma - zdałam maturę, skończyłam studia z wyróżnieniem i nawet drugi kierunek, jeździłam w długie podróże i nadal zamierzam (i to nawet dalej :D). Mam cudownego chłopaka, który potrafi zaakceptować moje hipo i hiper humory i zawsze mi pomaga - cukrzyca w związku to nie temat tabu :)

Dzięki cukrzycy założyłam też tego bloga i mogę się z Wami dzielić moją historią :)


Weronika BlueSugarCube




Posłuchaj wpisu dzięki www.megaglos.com

You Might Also Like

3 komentarze | comments

  1. Jakby to dziwnie nie zabrzmialo to TRZEBA Ci pogratulowac !!!!!!!! Twoim rodzicom oczywiscie tez :)Bo zeby tak ladnie napisac o swojej chorobie to trzeba miec bardzo duzo mimo wszystko dobrych wspomnien :)A czego bedziemy zyczyc ,,przyjaciolce slodkiej,,?....zeby nie ,,szalala,, bo wlascicielka zna sie na rzeczy !!!! :) Powodzenia Weroniko!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. super wpis :D Pełen optymizmu. Zrealizuj wszystkie swoje marzenia - tego Ci życzę :) Pozdrowionka od Frania, który teraz ma jeszcze 4 latka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy zachorował mój syn w szpitalu poznałam pewno wspaniała dziewczynę Wiktoria też od dziecka chora i też tak cudowna optymistką jak ty oby więcej i oby mój syn też taki był

    OdpowiedzUsuń

Napisz do mnie